Lista aktualności Lista aktualności

Las powróci - konferencja prasowa na terenie Nadleśnictwa Czerniejewo

Mimo, iż od największej tragedii w historii Lasów Państwowych minął już rok, wciąż trwa usuwanie skutków katastrofalnej wichury, która przeszła nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku. O bilansie strat i dramatycznych działaniach leśników, walczących o odtworzenie dziesiątek tysięcy hektarów lasów mówiono na specjalnej konferencji prasowej, zorganizowanej na jednej z powierzchni klęskowych w Nadleśnictwie Czerniejewo.

Na konferencję zaproszono nie tylko media, ale również samorządy z powiatów dotkniętych klęską oraz podmioty współpracujące przy usuwaniu skutków kataklizmu. To właśnie rok temu, układ burzowy, określany jako tzw. bow echo, wytworzył huraganowe wiatry o prędkości do 150 km/godz, które wyrządziły szkody na powierzchni blisko 80 tysięcy hektarów lasów w skali kraju. Na terenie poznańskiej dyrekcji huragan uszkodził powierzchnię ponad 11 200 hektarów, co można przyrównać do blisko 16 tysięcy boisk piłkarskich. Wciąż, ze względów bezpieczeństwa, w wielu miejscach obowiązuje zakaz wstępu do lasu. Zdewastowany krajobraz nadal widać na terenach nadleśnictw: Gniezno, Czerniejewo, Jarocin i Piaski. Nadleśniczowie z tych terenów przybliżali na spotkaniu rok pracy setek leśników i pracowników leśnych.

Zależało nam na tym, by spotkanie zorganizować na powierzchni klęskowej, gdyż o lesie zawsze lepiej rozmawiać w terenie, zwłaszcza w przypadku, gdy trudno zobrazować tak olbrzymi rozmiar prac – rozpoczął konferencję Tomasz Markiewicz, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu.  Mierzymy się z sytuacją, która nigdy w historii Lasów Państwowych nie miała miejsca, zwłaszcza na terenie Nadleśnictwa Gniezno, które jest czwartym nadleśnictwem w Polsce pod względem ilości drewna do uprzątnięcia – dodał.

Przypomnijmy, iż huragan zniszczył lasy na blisko 30% powierzchni tego nadleśnictwa, to blisko 800 tys. m³, czyli tyle ile w standardowych warunkach pozyskuje się drewna przez 12 lat. Nasz pierwszy szacunek po sobocie 12 sierpnia ubiegłego roku wskazywał na milion metrów sześciennych do pozyskania w skali dyrekcji. Po zastosowaniu nowoczesnych metod nalotu samolotowego nad uszkodzonymi powierzchniami, otrzymaliśmy wynik 1,3 mln m³, natomiast dzisiaj już wiemy, iż szacunek ten osiągnął wartość 1,2 mln m³. Zaawansowanie naszych prac w tym momencie oceniamy na 70-75%. Zamierzamy je skończyć do końca tego roku. Na przyszły rok pozostanie nam do pozyskania tylko ok. 90 tysięcy m³ drewna poklęskowego – ocenił sytuację Markiewicz.

Biliśmy rekordy - podsumował z kolei rok pracy Michał Michalak, nadleśniczy z Nadleśnictwa Gniezno. Jeśli nasze nadleśnictwo do tej pory pozyskiwało rocznie 70 tys. metrów sześciennych, to w miesiącach najbardziej intensywnych po klęsce pozyskiwaliśmy nawet 50 tysiecy. Taką samą ilość sprzedaliśmy i wywieźliśmy tylko w styczniu tego roku, który był miesiącem kulminacyjnym - dodaje. To olbrzymie obciążenie dla pracowników nadleśnictwa, którzy całe dnie poświęcają na walkę ze skutkami huraganu. Rozmiar prac zwiększył się 10-krotnie, dlatego postanowiliśmy zatrudnić nowe osoby, jesteśmy bardzo zmęczeni ale również bardzo szczęsliwi, że udało nam się tyle przez ten rok zrobić - nadmienia nadleśniczy.

Całkowita powierzchnia do odnowienia i ponownego zalesienia na terenie czterech poznańskich nadleśnictw wynosi na tą chwilę ok. 3,5 tysiąca hektarów, co można przyrównać do powierzchni blisko 100 Morskich Ok. Na te kilka tysięcy hektarów musimy poświęcić ogrom czasu, pracy i wysiłku, by tę powierzchnię uprzątnąć ale i potem zagospodarować – poinformował dyrektor Markiewicz, jednocześnie zapraszając zgromadzonych do udziału w wiosennym sadzeniu lasu, wspólnie z leśnikami i studentami Wydziału Leśnego. Inicjatywa ma na celu „związać z lasem” społeczeństwo, uczyć świadomości i odpowiedzialności. Przy okazji sadzenia chcielibyśmy pokazać z jakimi problemami się borykamy, pokazać naszą pracę – dodał dyrektor. A problemów jest wiele, od przygotowania gleby, zagospodarowania pozostałości zrębowych po odnowienie lasu w ekstremalnych wręcz warunkach pogodowych, z utrzymującymi się tygodniami upałami.

By las powrócił, by mogli Państwo w nim odpoczywać, korzystać z jego różnorodnych dóbr, potrzebnych jest kilka elementów. Jednym z nich są sadzonki. Tegoroczne warunki pogodowe nie ułatwiają nam jednak produkcji. Temperatura przy gruncie osiąga blisko 60 stopni, wdają się choroby, następuje osłabienie i zamieranie sadzonek – tłumaczy gospodarz terenu, Andrzej Spława-Neyman, nadleśniczy Nadleśnictwa Czerniejewo. Do odnowienia powierzchni klęskowych potrzebujemy blisko 30-40 mln sadzonek. Część z nich będzie pochodzić ze szkółki kontenerowej w Jarocinie – dodaje. Do końca tego roku, przy sprzyjającej aurze planuje się odnowić 130 ha lasów w skali dyrekcji. Przywrócenie lasu odbywać się będzie również poprzez siew oraz odnowienia naturalne, w miejscach, w których huragan oszczędził mateczniki.

Jeśli warunki nie pozwolą na wstępne sadzenie w tym roku przewidujemy odnowienie 230 ha w 2019 roku, dosadzając w kolejnych latach po 500 hektarów rocznie. W ten sposób w okresie maksymalnie 5 letnim powinniśmy cieszyć się z nowego pokolenia lasu na powierzchniach poklęskowych - ocenił nadleśniczy z Gniezna, najbardziej poszkodowanego nadleśnictwa.

Dużo uwagi podczas piątkowego spotkania poświęcono sprzedaży surowca poklęskowego. Zaznaczono, iż jego wartość handlowa z każdym tygodniem maleje, spowodowana wadami technicznymi i postępującą sinizną. Zaproszeni goście mogli na własne oczy przekonać się o gorszej jakości drewna składowanego na stosach przy namiocie konferencyjnym. Podkreślono, iż wartość takiego surowca, szacowana obecnie na ok. 140 zł za metr sześcienny będzie nadal spadać, a zatem i przynosić starty w porównaniu do pełnowartościowego surowca (do 200 zł za m³). Mimo pozyskanej do dnia dzisiejszego znacznej ilości masy drewna (ok. 750 tys. m³) dyrektor Markiewicz zaakcentował, iż jest pozytywne zaskoczony sprzedażą surowca. Na chwilę obecną sprzedaliśmy blisko 600 tysięcy m³ drewna poklęskowego. W standardowych warunkach dyrekcja poznańska sprzedaje 2 mln m³ rocznie. Czyli w tym roku doszło nam dodatkowe ponad pół miliona metrów -  dodał.

By wywieźć z lasu tak znaczą ilość drewna po raz pierwszy uruchomiono składy pociągowe. Do wywiezienia surowca użyto 46 pociągów, które łącznie wywiozły ponad 68 tysięcy m³ drewna. Musieliśmy negocjować z PKP, gdyż okazało się, że nie było wystarczającej ilości wagonów. Taki sposób wywozu drewna jest jednak nie tylko najskuteczniejszy i najszybszy ale również i najmniej uciążliwy dla mieszkańców, samorządów, policji czy sekcji transportu drogowego – wyjaśnia dyrektor. Pozostałe drewno wywoziło blisko 19 tysięcy ciężarówek, co okazało się ogromnym przedsięwzięciem logistycznym, zważając na infrastrukturę drogową i kapryśną aurę.

Zobacz również - Rok walki ze skutkami hyraganu 100-lecia

W pracach przez cały rok pomagało leśnikom z poznańskiej dyrekcji 55 Zakładów Usług Leśnych, w tym wiele firm zza granicy. Przyjechały firmy z 10 krajów europejskich, a na naszym terenie pracują m.in. robotnicy z Chorwacji i Niemiec. W takich warunkach jedyną bezpieczną a zarazem szybką metodą pozyskania drewna jest harwester. Jest to również ważne przez wzgląd na zagospodarowanie surowca i jego późniejszą wartość handlową – tłumaczył Markiewicz. Pozyskanie łącznie prowadziło kilkadziesiąt maszyn wielooperacyjnych: 42 harwestery oraz 39 forwardery.

By zobrazować metodę pracy podczas trwania konferencji jedna z takich maszyn pracowała na powierzchni klęskowej. Dyrektor Markiewicz zaapelował również o pozyskanie drewna staraniem nabywców. Drewna poklęskowego jest mnóstwo, jest ono również bardzo tanie. W tym momencie pozyskaliśmy staraniem nabywców, czyli przez miejscową ludność, blisko 37 tysięcy m³ drewna opałowego. Przeznaczane jest na cele energetyczne, to jednak kropla w morzu potrzeb – doda dyrektor Markiewicz.

W związku z wyższym kosztem pozyskania drewna klęskowego i blisko dwukrotnie wyższym kosztem zagospodarowania powierzchni poklęskowych poznańska dyrekcja ponosi ogromne straty. W skali kraju szacuje się, iż dla Lasów Państwowych koszt uporania się ze skutkami nawałnic sięgnie nawet miliarda złotych. Mimo to uprzątnięcie zdewastowanych przez żywioł terenów i późniejsze odnowienie zostanie wykonane wyłącznie przy wykorzystaniu własnych środków finansowych. Z sytuacją całkowicie radzimy sobie wewnętrznie, nie zaciągamy kredytów, nie potrzebujemy pomocy również z budżetu państwa na te cele. Mechanizmy funkcjonujące w Lasach Państwowych pozwalają na skuteczne zabezpieczenie finansowe. Jestem przekonany, iż sobie poradzimy – informuje Markiewicz.

Stratę poznańskiej dyrekcji szacuje się na 120-130 mln złotych. Do tego należy doliczyć również modernizację infrastruktury drogowej, nie tylko tej udrożnionej przez poznańskich leśników, o długości równej trasie z Wrocławia do Lublina, ale i późniejsze naprawy dróg publicznych i leśnych, po wywozie drewna. Nie bez znaczenia pozostaje zatem współpraca z samorządami. Również w kwestii lasów prywatnych. Dyrektor Markiewicz w swojej przedmowie zaapelował do starostw o zgłaszanie zapotrzebowania na sadzonki oraz większe zaangażowanie w uprzątanie klęski w lasach prywatnych. Zaawansowanie prac na gruntach prywatnych wynosi obecnie zaledwie 20% i to mimo znacznych dopłat finansowych Lasów Państwowych. Uprzątanie lasów prywatnych jest ważne nie tylko z powodu trwałości lasów ale i zagrożenia pożarowego, które w chwili obecnej jest ogromne, zwłaszcza, iż są to tereny przy gospodarstwach – wyjaśniał.

O współpracy z samorządami informował również Tomasz Kwieciński, nadleśniczy Nadleśnictwa Piaski. Przygotowaliśmy informator dla właścicieli lasów prywatnych, które zostały zdewastowane przez huragan. Miał na on na celu wyjaśnienie procedury ubiegania się przez właścicieli lasów prywatnych o środki związane z funduszem leśnym Lasów Państwowych, przeznaczone do uporządkowania zniszczonych lasów - poinformował nadleśniczy.

Ponadto Nadleśnictwo Piaski zorganizowało przy współpracy ze starostwami spotkanie dla właścicieli lasów prywatnych, na którym oprócz wspomnianych procedur omówiono również zasady bezpieczeństwa i higieny pracy przy pozyskiwaniu surowca drzewnego pochodzącego ze złomów i wywrotów. Łączna powierzchnia wymagająca wykonania prac odnowieniowych na gruntach prywatnych w zasięgu naszego nadleśnictwa wyniosła 4 ha. Do dnia dzisiejszego przekazaliśmy tym samym na konta właściwych starostw środki z funduszu leśnego na kwotę ponad 17 tys. zł - dodał Kwieciński.

Nie wszystkie szkody da się jednak wymiernie wycenić. Huragan poczynił bowiem straty w zasobach przyrodniczych. Uszkodzeniu uległy jedne z najcenniejszych rezerwatów przyrody w Wielkopolsce, w tym najstarszy i jeden z największych „Czeszewski Las”. Uwaga! Zobacz, gdzie nadal obowiazuje zakaz wstępu do lasów na terenie Nadleśnictwa Jarocin. Do swoich domów nie powróciły m.in. bociany czarne, bieliki i kanie, których gniazda i siedliska uległy zniszczeniu w strefach ochrony. Niestety dodatkową olbrzymią i zupełnie niewymierną stratą jest fakt, że na 3455 ha ogólnej powierzchni uszkodzonych lasów Nadleśnictwa Jarocin prawie 2500 ha (ponad 70%) stanowiły cenne lasy objęte różnymi formami ochrony przyrody.  Tym samym prawie cała powierzchnia uszkodzonych lasów objętych formami ochrony na terenie poznańskiej dyrekcji to lasy Nadleśnictwa Jarocin – zaznaczył Janusz Gogołkiewicz, nadleśniczy Nadleśnictwa Jarocin. Szkody powierzchniowe w rezerwatach „Dębno nad Wartą” i „Czeszewski Las” wynoszą kilkadziesiąt procent. Mimo, iż Nadleśnictwo udostępniło do ruchu główną drogę przebiegającą przez uroczysko Warta w pobliżu rezerwatu, należy pamiętać o wciąż obowiązujących zakazach wstępu do lasu.

 

Szacujemy, że na dziś nadleśnictwo uporządkowało ponad 70% powierzchni  najbardziej uszkodzonych lasów dotkniętych klęską, w związku z czym sukcesywnie ograniczamy tereny objęte zakazem wstępu do lasu. Od momentu wystąpienia nawałnicy robiliśmy to już czterokrotnie: pod koniec sierpnia i  w grudniu ubiegłego roku oraz w maju i lipcu tego roku. Informujemy społeczeństwo  na bieżąco, na łamach prasy Gazety Jarocińskiej oraz na stronach internetowych, publikując również mapy obszarów leśnych udostępnionych oraz objętych jeszcze zakazem wstępu. Realnie od sierpnia zeszłego roku obszar objęty zakazem wstępu zmniejszyliśmy o 42% - dodaje nadleśniczy.

Wykaz obszarów leśnych objętych zakazem wstępu dostępny jest na stronach internetowych nadleśnictw klęskowych. Nad zabezpieczeniem terenów leśnych objętych klęską cały czas czuwa również Straż Leśna, tak aby zapobiegać ewentualnym nieszczęściom. Ocenia się, iż zakaz potrwa co najmniej do końca roku.